Józef Świder - Patron Śląskiego Festiwalu Chórów SM

  • js foto 2
  • js foto 1
  • js foto 3
  • js foto 2
  • js foto 1
  • js foto 3

Przemówienie p. Magdaleny Świder - Śnioszek
córki Profesora podczas uroczystości nadania patronatu

 

Jestem bardzo wzruszona, ponieważ dzisiejsza uroczystość ma dla nas, dla mnie, moich braci i syna wymiar osobisty.

Kiedy Pani Profesor Aleksandra Paszek-Trefon poprosiła mnie o krótkie przedstawienie sylwetki Józefa Świdra, zastanawiałam się, co powiedzieć. Pomyślałam, że jeśli jest to festiwal chórów dziecięcych, to może powiem kilka słów o dzieciństwie Taty.

Był najstarszy z pięciorga rodzeństwa. Wychował się w niezamożnej rodzinie o surowych zasadach moralnych. Muzyka w jego domu rodzinnym rozbrzmiewała zawsze. Ojciec i dziadek byli kościelnymi organistami. On, podpatrując ich, uczył się gry na organach od wczesnych lat. Opowiadał nam, jak kiedyś musiał zastąpić chorego ojca podczas niedzielnego nabożeństwa i grał stojąc, bo był tak mały, że nie sięgał stopami pedałów. Kiedy miał 9 lat jego dzieciństwo bezpowrotnie przerwała wojna. Jako czternastolatek ciężko pracował w fabryce, by pomóc rodzicom utrzymać rodzinę. Był niezwykle wrażliwy i nieśmiały. Myślę, że swoje utracone dzieciństwo odnalazł po latach właśnie w twórczości dla dzieci, dla których skomponował kilkadziesiąt utworów. Ta praca sprawiała Mu przyjemność. Tu był radosny i spontaniczny. Sięgał po teksty wybitnych polskich poetów. Ale nie tylko. Cykl utworów zatytułowany „Od rana do wieczora” powstał we współpracy ojca z synem. Mój młodszy brat Marek jest autorem słów do tych piosenek. Bratu Markowi też zadedykował swoją operę dla dzieci „Bal baśni”.

Twórczości dziecięcej pozostał wierny prawie do końca życia. Kiedy trzy lata temu z okazji jubileuszowego roku Janusza Korczaka, międzynarodowy chór dziecięcy z Belgii zwrócił się do Ojca z prośbą o napisanie kilku piosenek – zgodził się bez wahania. I tym razem również była to współpraca rodzinna. Tu pochwalę się nieskromnie, że pozwoliłam sobie napisać kilka wierszyków, które Tata pięknie zilustrował muzycznie. Prawykonanie tych utworów odbyło się w Brukseli w ramach obchodów Roku Korczakowskiego.

Tatę cieszyły codzienne, drobne przyjemności. Interesował się wszystkim, zwłaszcza nowinkami technicznymi na temat komputerów, laptopów i ajpadów. Myślę, że kilkunastoletni chłopiec żył w Ojcu zawsze.

Dlatego jesteśmy szczęśliwi i wdzięczni, że właśnie szkolne chóry dziecięce i młodzieżowe oraz ich dyrygenci tak chętnie sięgają po niełatwe przecież muzycznie utwory Józefa Świdra.

Dzięki Państwu nasz Tata i Dziadek nie tylko wciąż żyje, ale jest coraz młodszy. Jeszcze raz w imieniu rodziny bardzo serdecznie dziękuję.

 

Magdalena Świder-Śnioszek