sobota, maj 30, 2020
   
Text Size

Muzyka należy do każdego... (Anna Jarzombek)

Relacja z pobytu grupy studentów Akademii Muzycznej w Katowicach kierunku Edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej w Instytucie Pedagogicznym Zoltána Kodálya w Kecskemét na Węgrzech.
 
 
 
 
 
 
 

Muzyka należy do każdego…
 
 -Zoltán Kodály-
 
 
 
 

 

 

Było dżdżyste przedpołudnie, kiedy znaleźliśmy się w samym centrum rozległego i bogatego rynku Kecskemét. Przywitały nas kilkusetletnie, różnorakie gmachy, roztaczające wokół siebie atmosferę spokoju i potęgi. Nagle zapomnieliśmy o zmęczeniu podróżą i udaliśmy się do celu wyprawy – miejsca doskonale wtapiającego się w inspirującą panoramę centrum miasta –  Instytutu Pedagogiki Muzycznej Zoltána Kodálya.

 

Główny budynek Instytutu mieści się przy jednej z najstarszych uliczek miasta. To obiekt wyjątkowy – niewysoki, biało malowany, wzniesiony w 1736 roku jako klasztor Franciszkanów. Zbudowany na kształt obwodu prostokąta, wewnątrz którego znajduje się niewielki dziedziniec. W sercu dziedzińca wznosi się potężny dąb. Kiedy człowiek stoi przy nim, czuje siłę i umacnia się wiarą. Instytut Pedagogiki Muzycznej Zoltána Kodálya w KecskemétPozostanie pytaniem, czy to zasługa energii drzewa czy miejsca, a może ich obydwu…?

Barokowy styl widoczny jest także wewnątrz budynku. Bielone ściany, jasne posadzki i łukowe wykończenia dodają mu subtelności i elegancji. Potężne, rzeźbione drzwi sal intrygują, zapraszając do środka. To tu widzimy wystawę inspirowaną życiem i działalnością założyciela Instytutu – wiszące, jak również znajdujące się w licznych gablotach zdjęcia, obrazy i nuty oraz elementy mebli, co stanowi gustowne dopełnienie prostych korytarzy. Znajduje się tu także księga pamiątkowa, w której można odnaleźć entuzjastyczne wpisy ludzi z całego świata. Także my, kilka dni później, zostawiliśmy w niej parę zdań refleksji i podziękowań. Będąc wewnątrz Instytutu, od pierwszej chwili towarzyszyło nam uczucie spokoju i radości jakby ...zatrzymania czasu.

W trakcie rozmyślań nad pierwszym wrażeniem, które wywarł na nas Instytut, zjawiła się opiekunka naszego pobytu – Emese Szanka. Po niedługiej zapoznawczej  rozmowie otrzymaliśmy rozkład zajęć na wszystkie 5 dni, objaśnienia dotyczące zakwaterowania i ogólnej orientacji w mieście. Do tego dołączone różnego typu informatory oraz kartki na notatki, a wszystko to oznaczone znakiem firmowym Instytutu. Pani Emese Szanka oprowadziła nas także po dwóch budynkach Instytutu, omawiając przy tym pokrótce ich historię i przeznaczenie. W głównym budynku odbywają się wszelkie indywidualne
i grupowe zajęcia o charakterze praktyczno-muzycznym. Ponadto to tu znajduje się sala koncertowa, a piętro budynku stanowi internat kilkunastu studentów. Drugi budynek Instytutu, powstały w II poł. XX wieku mieści się w bezpośrednim sąsiedztwie głównego. Choć odbiega od niego architektoniczną stylistyką, nie daje odczucia odrębnego, nowego miejsca. Jest raczej gustownym dopełnieniem i rozszerzeniem, co wiąże się z pełnioną funkcją – mieści w sobie sale wykładowe, bibliotekę oraz biura.

Po bliższym zapoznaniu się z miejscem, udaliśmy się do uroczego Hotelu Palma, gdzie mieliśmy mieszkać. Nie mając wiele czasu na odpoczynek, przekąsiliśmy co nieco i już byliśmy gotowi do stawienia czoła kolejnym wyzwaniom. Szybko zorientowaliśmy się w rozkładzie zajęć, który był dość bogaty. Zawierał zajęcia zarówno w poznanym Instytucie jak i w szczególnej szkole muzycznej – Szkole Kodályowskiej. Zakładał przy tym obserwację dodatkowych zajęć indywidualnych w przerwach między grupowymi. Niewielka liczebność naszej grupy okazała się czynnikiem korzystnym, bowiem dała możliwość uczestnictwa w niemalże wszystkich zajęciach całej grupie. Od tamtego momentu czas zaczął płynąć jakoś inaczej. Dni wypełnione szczegółowo szeregiem zajęć, lekcji i wykładów, jak również aktywnym korzystaniem z biblioteki oraz poznawaniem miasta, co zwykle skutkowało wizytą w księgarni lub sklepie muzycznym. Nim spostrzegliśmy, byliśmy zintegrowani ze studentami Instytutu i braliśmy czynny udział w ich zajęciach, poznając literaturę, czerpiąc wiedzę i inspirację. Nie można pominąć w tym miejscu czasu spędzonego w Szkole Kodályowskiej, gdzie zobaczyliśmy i usłyszeliśmy to wszystko, do czego dążymy jako nauczyciele muzyki.

Zasadniczą część zajęć realizowanych w Instytucie Pedagogiki Muzycznej był solfeż. Z siedmiu dostępnych grup zaawansowania mieliśmy szansę brać udział w czterech, w tym najwyższego poziomu – master. Zajęcia były bardzo zróżnicowane tak, że na jednorazowym spotkaniu ćwiczono słuch i intonację w różnych aspektach. Większość przerabianych ćwiczeń Wnętrze Instytutubyło zbieżnych z praktykowanymi w Polsce. Nie mniej jednak najwyraźniejszą ich cechą było czerpanie tematów i przykładów muzycznych wyłącznie z literatury muzyki poważnej, zarówno dawnej, jak i współczesnej. Innym rodzajem zajęć była dyrygentura, podobnie jak solfeż, prowadzona w systemie grupowym i podzielona na poziomy biegłości. Jednak tutaj różnica między poziomami, poza stopniem trudności opracowywanych utworów, obejmowała także rodzaj wykonawców. Mianowicie w czasie zajęć studenci dyrygowali fragmentem utworu wykonywanym na dwóch fortepianach przez czterech wykonawców – każdy prowadził linię wybranego głosu – bądź zespołem stworzonym z pozostałych uczestników zajęć. Ciekawym wydał się fakt, że studiowane utwory na lekcji dyrygentury, są równolegle realizowane w ramach chóru złożonego ze wszystkich studentów instytutu. Taki rodzaj techniki umożliwia dogłębną pracę nad utworem, ze względu na częściową zmienność wykonawców, co pozwala na nabranie konkretnego doświadczenia i elastyczności wymaganej w pracy z chórem.

Cennym doświadczeniem było uczestnictwo w lekcji pedagogiki fortepianowej, prowadzonej przez dr Orsoyę Szabó. Zajęcia trwające 50 minut całkowicie wyrwały nas z pędzącego świata, skupiając wszelką uwagę na muzyce…albo raczej Muzyce. Pracowano nad Mikrokosmosem Beli Bartóka. Prowadząca roztoczyła wokół aurę tajemniczości, wręcz mistycyzmu, wyjaśniając, że teraz jesteśmy w samym środku muzyki. Każdy utwór jest doskonałym odzwierciedleniem harmonii świata, a naszym zadaniem jest to ukazać, poprzez odpowiednie zrozumienie i wykonanie go. Doktor Szabó przekazywała przy tym właściwą wiedzę metodyczną i merytoryczną, jak chociażby odpowiedni układ ręki – jego istotę i wpływ na rodzaj wydobytego dźwięku. Wiele cennych treści przyswoiliśmy także na metodyce muzyki. Zajęcia prowadzone w formie seminarium pokazały, jak trafnie i skutecznie wprowadzać elementy metody relatywnej. Pracując nad podstawowym zbiorem – 333 ćwiczeń Zoltána Kodálya, mogliśmy odczuć na sobie jak wielkie znaczenie ma postawa prowadzącego, jego zaangażowanie i kreatywność w rezultat zajęć.

Podsumowując zajęcia odbywane w Instytucie należy wspomnieć o pewnym wykładzie, który wzbudził w nas szczególną wdzięczność. Dotyczył życia, działalności, a nade wszystko twórczości chóralnej Zoltána Kodálya. Jego wyjątkowość polegała na tym, że był zorganizowany wyłącznie dla naszej grupy. Wykład poprowadził dr Mihály Ittzés. Czas ten wypełniony był nie tylko informacjami biograficznymi, ale przede wszystkim słuchaniem utworów Kodálya. Każdorazowo było poprzedzone ciekawymi wiadomościami na temat genezy melodyki czy tekstu. Słuchanie wraz ze śledzeniem partytury Suity Háry János, czy Fantazji na chór mieszany i organy właśnie w tym miejscu, pozostawiło po sobie wyjątkowe wspomnienia.

Osobnym typem zajęć, jakich mieliśmy okazję doświadczyć, były lekcje muzyki i próby chóru w tzw. Szkole Kodályowskiej. Jest to rodzaj ogólnokształcącej szkoły muzycznej, której Zajęcia muzyczno-ruchowe w Szkole kodalyowskiejpomysłodawcą i założycielem był Zoltán Kodály. Szkoła nieco różni się od znanych nam szkół muzycznym, bowiem jej głównym i nadrzędnym założeniem jest praktykowanie zajęć muzycznych każdego dnia tygodnia (choć obecnie liczba lekcji została ograniczona do 3-ech w klasach młodszych i 4-ech w starszych) oraz śpiewanie chóralne. Nauka gry na wybranym instrumencie jest przedmiotem całkowicie dowolnym, co właśnie czyni szkołę nietuzinkową. To szkoła jakby z rozszerzoną liczbą lekcji muzyki i zajęć chóralnych. Istotnym jest także fakt, że już od pierwszej klasy muzyka jest prowadzona przez wyspecjalizowanych pedagogów muzycznych, chociaż podobnie jak w Polsce pierwsze lata (w tym wypadku cztery) pozostają w systemie wychowania zintegrowanego. Wszystkie oglądane zajęcia całkowicie nas urzekły! Począwszy 6-latków z klasy pierwszej aż do młodzieży z ostatniej, ósmej klasy.

Nauczycielką klas najmłodszych była Ildikó Szegedi. Widoczne związanie z wszystkimi uczniami oraz niezwykła energia i entuzjazm ewidentnie wpływały korzystnie na przebieg i rezultaty lekcji. Każda z nich była prawdziwie zróżnicowana, chociaż podstawową aktywnością było śpiewanie. Mnogość piosenek, wyliczanek czy rymowanek, w głównej mierze pochodzących z tradycyjnego ludowego repertuaru była z jednej strony dopasowana do możliwości fizycznych dzieci, a z drugiej dała możliwość rozszerzania umiejętności i poznanej literatury. Dzieci śpiewały wszelkie, często kilku zwrotkowe piosenki z pamięci (wszak biegłość czytania przyjdzie z czasem), jednak poznawanie i utrwalanie materiału dalekie było od mozolnego powtarzania fragmentów utworu. Ćwiczenia wokalno-ruchowe, podział na grupy, naprzemienne śpiewanie i klaskanie rytmu kolejnych fraz piosenki, odtwórcze zadania rytmiczne i melodyczno-rytmiczne a także improwizowanie na wybranych dźwiękach, rytmach lub skalach, były nadzwyczajnie sprawnie przeprowadzane. Nie można tu pominąć faktu, że ćwiczenia były realizowane metodą relatywną, zwykle z użyciem fonogestyki, co dawało niemalże natychmiastowe skutki w kształtowaniu i utrwalaniu prawidłowej intonacji. Co ciekawe, dzieci nie miały większych obaw przed śpiewaniem, nawet indywidualnym, przy całkiem nowej grupie ludzi. Widoczne natomiast było ich zaangażowanie w każde wykonywane ćwiczenie oraz autentyczna radość nim wywołana. Na taki efekt na pewno składa się wiele czynników, jednak pewnym jest, że zarówno aktywna postawa nauczyciela, jak i częste, regularne spotkania oraz zróżnicowanie zadań są elementami niezwykłej wagi.

Podobnie pozytywny był odbiór lekcji w starszych klasach. Prowadził je pan László Durányik, który ponadto jest dyrygentem szkolnych chórów. Każda lekcja była poprzedzona krótkim rozśpiewaniem, które jest realizowane przez samych uczniów w wypadku spóźnienia nauczyciela (!). Korzystanie z autorskiego podręcznika daje nauczycielowi gwarancję wykorzystania nieprzypadkowego materiału (co właśnie było powodem do podjęcia wyzwania opracowania podręcznika). Ponadto wszelkie dodatkowe materiały  uczniowie dostają osobno, co skutkuje stworzeniem sporej teczki poznanej literatury. Począwszy od klasy 5-tej, uczniowie kontynuują poznawanie literatury tradycyjnej ludowej muzyki węgierskiej, a ponadto śpiewają utwory epoki klasycznej, baroku, renesansu, romantyzmu i XX wieku (w tej kolejności). Wyraźnie zauważalna jest sprawność czytania nut a vista oraz swoboda używania metody relatywnej, ale także stosowania fonogestyki i transponowania do wybranej tonacji z zachowaniem świadomości wysokości absolutnej dźwięków. Nieco więcej  trudności przysparzają uczniom zadania (tak dobrze znane w Polsce!) typu zbuduj. Wniosek nasuwający się w tym miejscu, mianowicie abstrakcyjność działań muzycznych ograniczonych do zapisywania i obliczania wartości nut, skłania do rozmyślań – czy uczniom naprawdę taka biegłość jest niezbędna? A może chodzi o radość śpiewu, wspólnego muzykowania i umiejętność samodzielnego nauczenia się partii wokalnej?

Lekcje muzyki były ponadto bogate w znaczną ilość elementów harmonii, jak np. zagadnienie kadencji czy skal modalnych, przy czym wszelkie tego typu zadania były poprzedzone i utrwalone znaczną ilością praktycznych ćwiczeń. Studenci z KatowicTaki rodzaj zintegrowania elementów edukacji muzycznej sukcesywnie poszerza znajomość i pogłębia świadomość wykonywanego repertuaru. Ma to pozytywną konsekwencję w realizowanych zajęciachchórów Miraculum. Chóry są szeroko znane i systematycznie uczestniczą i zdobywają uznanie w wielu przeglądach i konkursach. Mimo, że zajęcia są obowiązkowe, daje się odczuć zadowolenie i satysfakcję chórzystów. Repertuar nie jest ograniczony do twórczości kompozytorów węgierskich – takich jak m. in. Zoltán Kodály, Miklós Kocsár czy Lajos Bárdos – ale zawiera także utwory muzyki dawnej czy romantycznej. Próby zespołu odbywają się w monumentalnej sali koncertowej, przy czym chórzyści ze względu na swą liczebność znajdują się po stronie widowni. Stałe miejsca zakładające naprzemienność starszych i młodszych uczniów, dają gwarancję na łatwiejsze odnalezienie się w zespole oraz ułatwia pracę nad barwą.

Obfitość wrażeń, inspiracji i wspomnień jest o tyle niezwykła, że obejmuje czas zaledwie kilku dni. Osobliwość samego Kecskemét, ubogacana muzycznymi elementami niemalże na każdym kroku. Hymn miasta, oparty o skalę dorycką, dźwięcznie roznosi się na cztery strony świata wprost z ratuszowego carillon. Nawet wizyta w miejscowej, tradycyjnej restauracji wypełniona jest nietuzinkową muzyką – wszelkimi melodiami i improwizacjami wykonywanymi przez lokalnego cymbalistę. A wszystko to dopełnione uśmiechami i uprzejmością spotykanych ludzi.

 
 
 
 
 

W tym miejscu chcemy serdecznie podziękować dr Annie Waludze oraz dr Dominice Lenskiej z Zakładu edukacji muzycznej katowickiej Akademii Muzycznej za organizacje wyjazdu i umożliwienie tych kilku dni studiów u źródeł. Z wyrazami szacunku przyszli kodalyowcy ;)

 

tekst: Annna Jarzombek
zdjęcia: Łukasz Szmigiel
 

 

 

 

 
 
 
 
 

Odwiedza nas 40 gości oraz 0 użytkowników.

Stowarzyszenie im. Zoltána Kodálya w Polsce
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
40-025 Katowice
ul. Zacisze 3
KRS: 0000337652

Zaloguj się